O roślinach, małych i dużych, czyli ogód botaniczny w brukseli i ilustrowana historia pewnego drzewka bonsai.

W Belgii pogoda jest mało korzystna dla roślin. Któregoś dnia było tak ciemno, że zapaliła się lampka z czujnikiem zmierzchu w salonie. Od kiedy przestaliśmy doświetlać rośliny na półce, nasza grewia przestała kwitnąć, a wcześniej waliła kwiatami jednym po drugim. Drzewka w ogrodzie tez nie mają o wiele lepiej. Czerwone klony przybrały szaroburą barwę, moja sosna przestała się rozwijać, a w ogóle przyrosty nie są jakieś szalone. Pięciornik po przymorożeniu zrzucił liście. Co prawda wypuścił nowe i wygląda ładnie i zdrowo, ale już nie zakwitł. Mnie te 20 stopni na plusie i duże zachmurzenie odpowiada, ale widzę, że w innych kwestiach ta pogoda może być problematyczna. Jakiś czas temu wybraliśmy się pooglądać więcej roślinek do brukselskiego ogrodu botanicznego. Fantastyczne miejsce. Najpierw pociągnęło nas w rejon, gdzie trzymane są rośliny zagrożone wyginięciem, lub nawet takie, które już uznano za stracone, ale później gdzieś na świecie odnaleziono jeszcze pojedyncze ...