Posty

W weekend jeszcze osobno.

Obraz
Dostałam umowe. Jest calkiem niezla. Na gości z psami nie bedziemy mogli sobie pozwolić, No, przynajmniej nie za często ;) ale Moyrak po odchudzeniu o trzy kilo moze oficjalnie mieszkać z nami (Jest zgoda na średniego psa do 30 kg). Jako że nikt jej raczej na wagę nie postawi, powinno być ok. Niestety właściciele mieszkania podpisali umowę dopiero o 15:30 a bank otwarty jest do 16. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się zorganizować przeprowadzkę już w tą niedzielę. Oznacza to jedna noc w motelu pod Namur i mieszkanie w mocno prowizorycznych warunkach. W poniedziałek rano muszę podpisać umowę, później biec do banku z formalnościami, a później po klucze. Czuję się trochę jak w USA: Najpierw było opóźnienie z mieszkaniem (ostatecznie tak jak tam biorę pierwsze ogladane), załatwianie na czas przyjazdu Joshuy i Korlaty. Teraz jest dokładnie tak samo. Tylko mieszkanie jest na wcześniejszym etapie. W USA był materace, szafki w sypialni, stół i krzesła w kuchni i było gdzie sch...

Mieszkaniowe zawirowania, pad dysku w laptopie, słupki

Obraz
W poniedziałek zgłosiłam chęć wynajęcia mieszkania. Wtorek był wolny, w środę wolne miała agentka... Dziś właścicielka potwierdziła, że nam mieszkanie wynajmie, po południu dowiedziałam się od kiedy: Jak tylko podpiszemy umowę, zrobię opłaty, zlecenie stałego przelewu na przyszłe miesiące i ubezpieczę mieszkanie. Czyli kiedy? Nie wiem, jeszcze nie mam umowy. Wciąż liczę na to, że może dostanę ją jutro, pobiegnę do banku i załatwię co trzeba i w niedzielę będziemy już całym stadem. Dziś nawet chyba znalazłam materac! BTW  robię postępy we francuskim: o materac dopytać nie umiałam, ale powiedzieć że mieszkanie będzie dopiero w sobotę - już tak. Kurczę, nie mam czasu na naukę. No dobra. Nie chce mi się. Gdybym chciała, czas bym na pewno zorganizowała. Nie sprawia mi to frajdy, jaką zawsze dawała nauka języków, irytuje mnie, że nawet na spotkaniu naukowym jest chwila po angielsku a później i tak wszyscy przechodzą na francuski... na poziomie, którego i w dwa lata nie ogarnę! Padł...

Kraj w którym czas płynie inaczej

Belgowie mają czas. Tak ogólnie. Nie spieszy im się, nie wysilają się ponad miarę, nie stresują niepotrzebnie. Sebatien powiedział, że ludzie w Namur są powolni. Chyba miał rację. Przypuszczam, że takie podejście jest zdrowsze, ja musze się do niego przyzwyczaić. Oby mnie tylko szlag nie trafił zanim to zrobię. Sklepy otwarte do 18 wymuszają wstrzymanie się z większością zakupów do weekendu. W weekend na zakupy jest tylko sobota, bo w niedzielę sklepy zamknięte. Więc jak nie w ten weekend nie uda się czegoś znaleźć, to może w kolejny? Na sprowadzenie filtra do wody czekałam tydzień! Wynajem mieszkania: jesteś zainteresowana? Super! To co? od 15 maja? No jasne, a może w ogóle od 1 czerwca zróbmy, przecież może jeszcze postać puste a ja mogę pocszekać... Nie ogarniam. Dwa tygodnie na podpisanie umowy? U nas takie rzeczy robi się od ręki. Odnośnie domu, którym zachwyciliśmy się ostatnio nikt się nie odezwał. Szkoda, bo dom był prawie w środku lasu. Idealne miejsce dla hovawarta albo ...

Jambes i park przy cytadeli

Obraz
Żałuję, ze jednak nie włączyłam trackera, miałbym przynajmniej zapis trasy i przewyższenia. Ale i tak w miarę wiernie odtworzyłam na googlowskiej mapie trasę dzisiejszej wycieczki. Wybrałam się na południe, do Jambes, żeby zobaczyć mieszkanie co do którego korespondowałam z panią w piątek wieczorem. Jak widać Moyrakowe zdjęcie z wystawy, z uśmiechem na pysku i złotym medalem na szyi zmiękczyło podejście właścicielki i zgodziła się pokazać mi mieszkanie w środę. Ale ponieważ do środy jest trochę czasu chciałam się dowiedzieć więcej niż pokazuje mapa. W jedną stronę pojechałam autobusem. Jednak zapowiadali deszcze, silne burze i nie wiadomo co jeszcze, a mój plan był dość ambitny. Bilet na autobus to 2,5 euro. Uznawszy cenę za nieakceptowalną postanowiłam wrócić pieszo choćby prało żabami.  Okolica przy samym budynku taka sobie. Żwirek na podjeździe (ale że Moyra wychowana z kotem za szczeniaka, to i na żwirku sikać potrafi). Później trzeba przejść jakieś 50 m wzdłuż ulicy...

O spacerze po parku i sklepie z meblami. I o czarnym podpalanym hovawarcie.

Obraz
Jak zaplanowałam tak zrobiłam. Wstałam skoro świt o 9:15, doprowadziłam się do stanu w którym można pokazać się ludziom i zebrałam się na zakupy. Najpierw targ. Już wiem, że najlepiej jest przyjść trochę później, wtedy są niższe ceny.  No i były. Jak się okazało truskawki były tak przecenione, że niechcący kupiłam półtora kg zamiast pół. Nie wiem jak to się stało, nie zrozumiałam, potwierdziłam, a później nie zauważyłam. Choć siatka do której miły pan zapakował mi zakupy faktycznie wydawała się podejrzanie ciężka.  No dobra. Dziś przez cały dzień będę jeść truskawki.  Później wybrałam się do Bouge. Sklep z meblami faktycznie był tam, gdzie pan Le napisał że będzie. Tylko był zamknięty. W sobotę otwierają go od 14 do 18. Powrót do domu nie miał sensu, więc skoro już byłam w Bouge, postanowiłam wybrać się do parku, którym zachwycał się Félicien.  Jakieś 30 minut później dotarłam do bramy. Nareszcie! Teren porównywalny chyba z krakowskim Zakr...

O mieszkaniu (a raczej jego ciągłym braku), o pierwszych eksperymentach i planach na wywrócenie wszystkiego do góry nogami.

Obraz
Najpierw o mieszkaniu, bo to pewnie bardziej ciekawe. Jedno miało szansę wypalić.  Żeby była jasność o co chodzi, wrzucam fotki.  Super wyposażona kuchnia, mieszkanie śliczne. Na dwóch ścianach ogromne okna, do tego wspólny z innymi mieszkańcami ogród.  Niestety nie przejdzie. Umowa jest tak skonstruowana, że podpisując ją ryzykowałabym wartość półrocznych opłat.  Nie mam na to odwagi.  Na chwilę obecną mogłam/mogłabym mieć dwa mieszkania, które jednak mają swoje wady. (A może nie ma się nad czym zastanawiać, bo są już wynajęte?) W poniedziałek jadę oglądać dom, w środę być może fajnie położone mieszkanie - o ile pierwszy podawany przez google po francusku opis rasy "hovawart" nie przerazi właścicielki.  I o ile nie wynajmie tego mieszkania ktoś przede mną. Tak czy inaczej środa będzie decydująca. Jeśli do tego czasu nic nie znajdę, przyjazd Joshuy i Moyry trzeba będzie przełożyć.  W ogłoszeniach jest coś jeszcze, co zw...

Szukania lokum ciąg dalszy

Obraz
Jak pisałam wczoraj, nastawiłam się na Namur, ewentualnie Jambes przy samej cytadeli. Właściwie, to jedyne rozpatrywane lokalizacje to okolice parku przy uniwersytecie i cytadela.  Znalazłam jakieś 7 mieszkań spełniających moje kryteria, wysłałam maila napisanego przez Djona i wcale się nie zdziwiłam, kiedy zaczęły spływać odpowiedzi.  Najpierw takie, że nie z psem. Później jedna, że ok i kiedy chcę zobaczyć mieszkanie. Umówiłam się na jutro na 15:30.  Później jedna, którą uznałam za absolutnie nieakceptowalną: bez odpowiedzi na moje pytania, za to z listą oczekiwań: potwierdzenie dochodu, rozmowa telefoniczna... Uznałam, że różnice kulturowe nie tłumaczą takiego zachowania, więc odpisałam tylko, że moje zarobki są więcej niż wystarczające, ale wobec tak niegrzecznego traktowania za mieszkanie dziękuję, na rynku jest wiele innych ofert.  A później przyszła Ornella i wywróciła moje poszukiwanie do góry nogami, twierdząc, że lepiej mieszka się na wsi, że dojaz...