Posty

Urodziny na Barbados

Obraz
Na Barcelonie zimowe podróże się nie kończą. Otóż początkiem marca Joshua znów leci na Barbados. Jego szefowa chyba zapomniała co jej powiedział ostatnio na temat mojego wylotu na wyspę, bo znów pytała, czy ja nie chciałabym się wybrać. Joshua uśmiechnął się i stwierdził, że to jednak nie dla mnie. A później mi o tym powiedział.  I jak mój mąż ma całkowitą rację, że tropikalna wyspa nie jest miejscem w którym normalnie chciałabym się znaleźć, tak przytłoczenie ostatnimi wydarzeniami (a uwierzcie mi, na przełomie roku w życiu ważnych dla mnie osób wydarzyło się kilka wielkich tragedii) oraz zmęczenie złym samopoczuciem (po odstawianiu leków i w ogóle w związku z depresją), spowodowały, że coś mi odwaliło i powiedziałam, że polecę. Dwa dni w tropikach - pomyślałam - jakoś przeżyję, a może zmiana otoczenia pobudzi mój ledwo działający mózg? Kiedy okazało się, że to będzie 5 dni, było już trochę za późno na zmianę zdania, machina ruszyła.  Znajomi nabijali się, że w pokoju na pewn...

O szukaniu pracy, wycieczce do Barcelony i wystawie Bonsai

Obraz
Najpierw dobra wiadomość, udało mi się zakwalifikować do drugiego etapu w staraniach o pracę w VIB. Ciekawa jestem ile osób się załapało i z iloma jeszcze rywalizuję, ale przypuszczam, że nie więcej niż 3-5. Łatwo nie będzie i nawet nie muszę nic schrzanić, wystarczy, że ktoś z tej grupy ma doświadczenie w core facility. Ale to jest TA praca, na której najbardziej mi zależy. Zobaczymy, w najgorszym wypadku dalej będę bez pracy. Ostatni weekend Joshua spędził w Hiszpanii. Ot, tak sobie wymyśliła jego szefowa, której zamarzyło się jakieś ciepłe miejsce na spotkanie pracowników biura belgijskiego i biura z UK, więc polecieli na 2 dni do Barcelony.  Poza spotkaniem i omówieniu spraw związanych z funkcjonowaniem i celami biur było trochę socjalizacji i czas dla wszystkich na zwiedzanie.  Co poszedł oglądać mój mąż? Tak, zgadliście, wystawę bonsai 😀  Drzewka były podobno takie sobie, ale Joshua był pod ogromnym wrażeniem jak bardzo psim miastem jest Barcelona. Psie parki, psy ...

O tym jak zostałam aktywistką klimatyczną

Obraz
Katastrofa klimatyczna już trwa. Tak, jak wielkie wymieranie. Jestem pewna, że nikt czytający tego bloga nie będzie się ze mną spierał. Teoretycznie możemy coś z tym zrobić, w praktyce - chyba nie jesteśmy do tego zdolni. A ja nie mogę pozbyć się myśli, że "to wszystko je*nie". I mam tu bardziej na myśli naszą cywilizację i wygodne życie, niż wymarcie ludzi jako gatunku. Obraz przedstawiający odchylenia temperatury w kolejnych latach na całym świecie.  Pasek biały to średnia. Czy ciemniejszy niebieski, tym niżej od średniej.  Czym ciemniejszy czerwony, tym wyżej.  Niestety sami podejmując wybory w swoim życiu, mamy bardzo niewielki wpływ na to, ile emitujemy dwutlenku węgla. Największa część naszych emisji zależą od tego, co jest głównym źródłem energii, w kraju w którym żyjemy. I tak, za życia w Polsce przyczyniałam się do znacznie wyższych emisji, niż żyjąc w Belgii z racji oparcia prawie całej polskiej energetyki na węglu. W Belgii ponad połowa miksu to atom, na drugim...

U mnie wszystko dobrze.

Obraz
Nie mam w zwyczaju pisać na blogu pisać o swoich problemach, bo i co to kogo obchodzi? O tym jak jest z ręką też nie pisałam kiedy było naprawdę źle, bo było mi głupio się nad sobą użalać. Ale z drugiej strony pisząc o tym, co u nas się dzieje ciężko pewne sprawy pominąć. Dlatego tutaj wyjdę poza swoją strefę komfortu i napiszę coś więcej o sobie.  I tak wszyscy wiecie, że miałam kiedyś depresję. Z resztą ja nigdy się tego nie wstydziłam, wychodząc z założenia, że jak ktoś ma problem z tym jaka jestem, to niech się prędziutko oddali. 😉  Ale powiedzenie, że TERAZ jest źle, zawsze przychodziło mi z trudem. Za pierwszym razem nie powiedziałam nawet rodzicom. W końcu się wydało, ale dopiero po kilku dniach przebywania u nich w domu. W udawanie, że jest ok, jestem dobra. Poza tym nie chciałam, żeby ktoś pomyślał, że się nad sobą użalam,  bo uważam, że to strasznie obciachowe. Ostatni powodem jest to że kiedy mówię o tym jak jest, dopuszczam do głosu to jak się czuję i natychm...